wtorek, 4 listopada 2014

Idziemy za ciosem...

Idziemy za ciosem. Była wędlina, są kiełbaski.  Kiełbaski sojowe, ciekawa alternatywa dla parówek. Jak wiadomo parówki, to mix wszystkiego co tylko nadaje się do zmielenia, czyli skóra, kości, chrząstka, mąka, skrobia i Bóg wie, co jeszcze. Alternatywą obok kotletów sojowych, są również kiełbaski.






Generalny problem z produktami sojowymi to ich cena. Nie smak, ale cena. 200 gramów, czyli cztery kiełbaski sojowe to koszt rzędu 7,50zł. Droga jazda...
Ale to wynik tego, że właśnie ludzie nie kupują tych produktów. Jeśli sprzedaż wzrośnie, to automatycznie cena spadnie. Tak mówi stara zasada w handlu.

Co do samych kiełbasek... smak ciekawy. Nie ma smaku mięsa, nie ma smaku parówek. Ma swój unikalny smak. Produkt jest dobrze doprawiony i co ważne odpowiednio doprawiony. Zwarta faktura, nazwijmy to „mięsa” przypomina parówkę, jednak jedząc kiełbaski można odnieść wrażenie, że jemy smaczną gumę :) Może to kwestia dłuższego gotowania.

W każdym bądź razie... kolejny produkt, który mogę polecić.








11 komentarzy:

  1. Ciekawe jak się ma sprawa ze składem, bo na zdjęciu jest lekko ucięte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie widzę. Podaje skład:
      woda, białko sojowe, olej roślinny, białko przenne-gluten, skrobia kukurydziana, ponownie E1422 (ale bez obaw), aromaty i ekstrakty przypraw, przyprawy naturalne, sól, karagen (substancja zagęszczająca), błonnik cytrusowy, karmel (barwnik).

      Ogólnie skład bardzo podobny do wędlin sojowych.

      Usuń
  2. Świetnie, że polecasz takie produkty. jestem skłonna się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować ;) Na pewno nie zaszkodzi.

      Usuń
  3. Ja bardzo lubię produkty sojowe np. pasztet, ale rzeczywiście cena...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli masz ochotę to zapraszam Cie do wzięcia udziału w zabawie LIEBSTER ->http://blogkulturystyczny.blogspot.com/2014/11/liebster-award-blogi-sportowe.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Produkty sojowe lubię i mam nadzieję, że ich cena zacznie spadać, bo faktycznie nie jest to tani wydatek.

    OdpowiedzUsuń
  6. To zadziwiające jak soja może być łudząco podobna do mięsa.
    Parówki sojowe mniej, ale jedząc pasztet sojowy nie czuć różnicy.
    Nawet więcej tak jak piszesz - jest lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  7. zaciekawiłeś mnie :) bardzo lubię produkty sojowe, jednak ten widzę zawiera trochę glutenu, który właśnie odstawiłam ;c

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że w środku te parówki zawierają izoflawony :) Moje kubki smakowe jednak lubią dobrą kiełbaskę bez konserwantów z ulubionego mięsnego sklepu :D

    Ciekawy pomysł na post :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. lubię te parówki, przynajmniej wiem, co jem, a i w smaku są bardzo ok.

    OdpowiedzUsuń