środa, 8 czerwca 2016

W nowym roku, nowe wyzwanie.

fot. fabrykasily.pl

Nowy rok przyniósł nowe wyzwanie pod nazwą Street Workout.
Ćwiczenia tego typu możecie znaleźć również pod nazwą "Kalistenika". Generalnie chodzi tu o wykonywanie prostych ćwiczeń z wykorzystaniem ciężaru własnego ciała.
Do przykładowych ćwiczeń należą tu pompki, podciągnięcia, dipy.  
 
 
 
 

 
Można powiedzieć, że Street Workout, to nie tylko same ćwiczenia, serie, powtórzenia. Bardziej zaawansowani sportowcy potrafią wykonywać różnego rodzaju ewolucje na drążkach, które wyglądają bardzo widowisko, a nawet niebezpiecznie. Trzeba pamiętać, że wykonywanie ewolucji wiąże się z możliwością kontuzji, upadku, dlatego należy dobrze się do nich przygotować, nabrać podstaw. Dobrym punktem wyjścia do wykonywania ewolucji jest ćwiczenie najprostszych wznosów, podciągnięć, pompek i innych tego typu.
 
Tyle tytułem wstępu. Więcej na ten temat poczytać w wielu miejscach na necie. Skupie się na własnych doświadczeniach z tą dyscypliną.
Zimę przećwiczyłem na siłowni, z różnymi efektami. Dla mnie zima + zmęczenie po pracy zawsze równało się brak motywacji i zniechęcenie. Dość szybko jednak przyszło ocieplenie, nabrałem więcej optymizmu i postanowiłem wrócić do podstawowych ćwiczeń na drążkach, które rozpocząłem jesienią.
Zdecydowałem się po tym, jak przeglądałem efekty po tych ćwiczeniach. Szczerze mówiąc dla mnie były one imponujące. Tym bardziej, że różne osoby, które ćwiczyły Street Workout nie chodziły na siłownię, a zajęły się tylko tą dyscypliną.
Drugim powodem było, to że ćwiczenia siłowe z użyciem ciężarów są mimo wszystko bardziej kontuzyjne, zwłaszcza dla osób szczupłych jak ja. W trakcie tylko jednej zimy złapałem dwie kontuzje: barku i łokcia.
 
Ćwiczenia na drążkach rozpocząłem w lutym. Ten miesiąc wiąże się również z inną moją rewolucją, ale o tym w innym razem ;)
Byłem w o tyle dobrej sytuacji, że na siłowni ćwiczyłem trochę na drążkach. Miałem więc jakieś podstawy. Konkretny, stały trening rozpoczął się w lutym i jestem z niebo bardzo zadowolony.
Cechą charakterystyczną tych ćwiczeń jest zaangażowanie wielu partii różnych mięśni w wykonywanie ćwiczeń. Każde podciągnięcie, czy pompki angażują różne mięśnie dzięki czemu sylwetka rozwija się symetrycznie - tak jest w moim przypadku. Nie ma typowych ćwiczeń izolowanych, dlatego nie są to moim zdaniem ćwiczenia dla kulturystów, którzy potrzebują mieć wykształcone konkretne partie mięśni, np. przed pokazami.
 
Wielką zaletą Street Workout jest nabranie rzeczywistej siły. Są to bardzo proste i sprawdzone ćwiczenia. Już po miesiącu widziałem zmianę w budowie sylwetki i wzrost siły. Ta siła jednak nie przekładała się na większą ilość podciągnięć, ale na ogólną siłę przydatną w pracy, na co dzień. Wydaje mi się, że zwiększanie ilości podciągnięć, to kwestia nie tyle samej siły, co połączenia siły i techniki. Są to bowiem ćwiczenia banalnie proste, ale też bardzo wymagające.
 
Poniżej zamieszczam skromne porównanie efektów po dwóch miesiącach ćwiczeń "na pół gwizdka", ponieważ zmagam się jeszcze z dawną kontuzją.
 
Nie jest to na pewno jakoś specjalnie imponujący efekt. Jednak dla mnie, jako osoby, która ma problem z przytyciem, to taka zmiana sylwetki po dwóch miesiącach jest na pewno zadowalająca.
Sprawdziłem sam na sobie i z pewnością mogę polecić kobietom, czy panom, którzy nie chcą iść na siłownie, bo się wstydzą. Wystarczy znaleźć park do workoutu lub samemu sprawić sobie drążek.
Początki będą trudne, ale jest i na to sposób ;)
Powodzenia!

7 komentarzy:

  1. Bardzo dobry efekt!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja bym chciała mieć problemy z przytyciem (nie obraź się, całe życie walczę z kilogramami). Ja mam słabe ręce i ciężko mi się podciągać, ale może kiedyś... kto wie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma słabych rąk. Są tylko niewyćwiczone ręce! :)
      Do każdej dyscypliny można się przygotować.
      Możesz wszystko!

      Usuń
  4. Ja zaczęłam jeździć rowerem do pracy :) oto 8 powodów czemu warto :)

    OdpowiedzUsuń